wreszcie, rodzimowierstwo to kult Natury. Niektórym rodzimowiercom, będącym panteistami wystarcza oddawanie czci bytom nieosobowym i czucie więzi z Nimi i z Przodkami. Inni, jak ja, uważają dodatkowo że istnieje duchowa i mistyczna więź z Tymi, których czcili Słowianie. To, że czcili jest faktem historycznym opisanym w wielu kronikach, takie imiona jak Swarożyc, Świętowit, Trygław czy Weles/Wołos są potwierdzone. A nawet, gdyby kronikarze coś pokręcili, to Bogowie rozpoznają, że to Oni są adresatami naszych próśb, nawet gdybyśmy ich imiona poprzekręcali. Są w końcu potężniejsi i mądrzejsi od dowolnego człowieka. A Mokosz to po prostu Matka-Ziemia, ja osobiście zwracam się do Niej m.in. słowami ("Mokoszy, Bogini Matko, Matko-Ziemio, Ziemio Wilgotna"), więc znowu: gdyby kronikarz pomylił imiona, to i tak do Niej dotrze. Osobiście jestem zresztą henoteistą, uważającym że wszyscy Bogowie i siły Natury są przejawami (choć samodzielnymi) Najwyższego, którego można czcić pod dowolnym imieniem.eko groszek